|
Fragmenty
wywiadów z M. Vargasem Llosą
Rozmowa z
pisarzem przeprowadzona przez Adama Michnika dla Gazety
Wyborczej (1996):
Adam Michnik: Najpierw przeczytałem w 1971 r. Twoją książkę "Miasto i psy". Ta powieść o
ekskluzywnej szkole wojskowej w Limie, gdzie młodzi ludzie przyuczani
sa do funkcjonowania w świecie gwałtu, brutalności i fałszu, oparta
jest na Twoim osobistym doświadczeniu, prawda?
Mario Vargas Llosa: Kiedy mój ojciec zauważył u
mnie skłonność do literatury, wysłał mnie do szkoły wojskowej. Dla
niego pisanie było czymś, czego należy się wstydzić. Był self-made
manem, cenił pracę dla zdobycia zawodu, kariery, nie rozumiał
artystów, intelektualistów, pisarzy. Kojarzył ich
ze złem, jakie przedstawiało dla niego rozwiązłe życie, cyganeria,
homoseksualiści. Sprzeciwił się więc mojemu powołaniu i myślał, że
armia mnie wyleczy. Przeżyłem dwa lata tego koszmaru i zrozumiałem, że
muszę to opisać...
Wywiad Moniki Luft dla pisma "Pani"
(październik 1997 r.):
Monika Luft: Na rynku hiszpańskim ukazała się
pana najnowsza powieść "Zeszyty
pana Rigoberta" (pisownia
oryginalna - M.). Czy nie ciąży panu czasem świadomość, że
zarówno czytelnicy, jak i krytycy oczekują zawsze kolejnego
arcydzieła, że chcą, aby każda następna pana powieść była lepsza od
poprzednich?
Mario Vargas Llosa: Kiedy piszę książkę, zawsze
niepokoję się o to, co będzie, gdy dotrze ona do
czytelników. Ich reakcja to jedna z najbardziej tajemniczych
spraw. Nie chodzi tylko o sukces czy jego brak. Największym
zaskoczeniem jest to, że interpretacja powieści często niewiele ma
wspólnego z moimi intencjami...
Wywiad Łukasza Gołębiewskiego i
Krzysztofa Masłonia z "Rzeczpospolitej", przeprowadzony w 1998 roku:
Ł. Gołębiewski,
K. Masłoń: Hiszpański pisarz Juan Benet, powiedział
kiedyś, że powieść latynoamerykańska jest odrębnym gatunkiem
literackim. To oczywiście żart, ale czy pan przyznaje się do uprawiania
takiego właśnie gatunku?
Mario Vargas Llosa: Nieświadomie. Sądzę,
że kiedy autor zaczyna pisać książkę, przede wszystkim chce opowiedzieć
jakąś historię, ale i myśli też o technice, formie, strukturze utworu,
poszukuje odpowiednich środków w zależności od tego, co
pragnie opowiedzieć. Z tym, że nigdy nie napisałem powieści dokładnie
wcześniej przemyślanej, nie zrealizowałem ściśle określonego zamiaru. W
czasie pracy nad książką pojawiają się nowe pomysły i czasem rezultat
finalny zadziwia mnie samego.
Całość wywiadu można przeczytać tutaj.
Wywiad z
New York Times'a (19 listopad 2001):
Amy Barrett: Czy to nie smutne, że teraz, gdy powszechną
uwagę skupiają wydarzenia w Azji i na Bliskim Wschodzie, o Ameryce
Łacińskiej prawie wcale się nie pisze?
Mario Vargas Llosa: Ostatni wiele zmieniło się tam na
lepsze, oczywiście poza Argentyną. Po raz pierwszy w historii, w
Ameryce Środkowej panuje pokój, wszystkie jej kraje mają
rządy powstałe w wyniku mniej lub bardziej, ale jednak wolnych
wyborów...
Vargas Llosa w
"Świątecznej". Ameryka Łacińska między Kubą i rozumem (11.10.2010 r):
Olivier Guez: Składając w marcu tego roku
urząd prezydenta
Chile Michelle Bachelet powiedziała, że "Ameryka Łacińska to region
politycznie dojrzały, działający wedle reguł zdrowego rozsądku". Zgadza
się pan z nią?
Mario Vargas Llosa: Myślę, że to zbyt
optymistyczne, choć w
ostatnich latach Ameryka Łacińska dokonała niewątpliwie wielkich
postępów. Największym plusem było pojawienie się rozsądnych
rządów lewicy, które oddaliły się od
rewolucyjnego socjalizmu i marksizmu, by zbratać się z
socjaldemokratami. Tak było w Chile, Brazylii i Urugwaju. To kraje
politycznie stabilne, demokracja ma tam coraz silniejsze korzenie.
Ogromny wzrost gospodarczy zawdzięczają nawróceniu się
lewicy na rynek, na przedsiębiorczość i na wolność. Przeszła ona od
dirigismo, kapitalistycznej gospodarki planowej, do sprawiedliwości
społecznej metodą regulacji rynku wedle wzorów hiszpańskich
socjalistów i najważniejszej na południowej
półkuli chilijskiej lewicy współrządzącej krajem
od upadku Pinocheta.
Przełożył: Sergiusz Kowalski. Przeczytaj cały wywiad na wyborcza.pl z
dnia 11.10.2010 r.
|